Kontakty vs reputacja

Autor: - 16 maja 2016 - Blog

Kontakty vs reputacja

Często słyszy się o ludziach, którzy mają tysiące kontaktów, dziesiątki tysięcy wizytówek, niewyobrażalne wprost liczby znajomych „na Facebooku” czy w LinkedIn. Czy należy się tym zachwycać i podążać w tych kierunkach? Zdecydowanie nie. Ważne są nie kontakty, a reputacja.

Szerokość i głębokość

Szerokość sieci kontaktów jest oczywiście bardzo ważna. Jednakże nie jest jedynym kryterium. Bardzo ważna jest też głębokość relacji. Zazwyczaj nasze kontakty możemy podzielić na trzy grupy:

  • rodzina i przyjaciele;
  • znajomi, z którymi utrzymujemy dość częste kontakty (jesteśmy kontrahentami, czy co miesiąc, dwa widzimy się prywatnie, rozmawiamy choćby i telefonicznie bez interesu);
  • osoby widziane raz czy dwa.

Istotne jest, żeby zachować odpowiedni procent (każdy może mieć inny) udziału poszczególnych grup w naszej sieci kontaktów. Jeśli do 4-6 osób najbliższej rodziny doliczysz jednego przyjaciela i dwóch cieplejszych znajomych, a pozostali będą tzw. „zimnymi kontaktami” nie wróżę Ci sukcesu w networkingu.

Kontakty vs reputacja

Podczas jednego ze szkoleń usłyszałem zdanie, które zapisałem i przykleiłem na monitorze komputera. Widząc je codziennie przez kilka miesięcy wyryło się w mojej pamięci. Nie jest z resztą odkrywcze. Jednak jest istotne, bo dzięki niemu możesz pamiętać o celu swoich działań networkingowych.

To kogo znasz to twoje kontakty, to kto zna Ciebie, to Twoja reputacja.

A propos tego właśnie zagadnienia jest piękna, choć lekko pikantna anegdota. Uwielbiam ją przytaczać podczas szkoleń, które prowadzę. Zawsze daje do myślenia uczestnikom.

Reputacja jest wszystkim (niemal)

Trwa tzw. prywatka. Ludzie piją wino, piwo, koktajle, jedzą chipsy, rozmawiają. Do pokoju wchodzi młody mężczyzna i „od drzwi” mówi: Drogie Panie jestem świetny w łóżku!
Wyobraź sobie konsternację widoczną na twarzach innych imprezowiczów. Zazwyczaj podczas szkoleń Panie parskają śmiechem wyobrażając sobie tę scenę. Panowie mówią, że to jakiś idiota.

A teraz zmieńmy trochę sytuację. Cofnijmy czas.

Trwa tzw. prywatka. Ludzie piją wino, piwo, koktajle, jedzą chipsy, rozmawiają. Do pokoju wchodzi młody mężczyzna. Jedna z Pań go zauważyła i mówi do koleżanki: On jest świetny w łóżku!
Niestety ktoś wyłączył muzykę i coś co miało być przeznaczone dla jednych tylko uszu usłyszeli wszyscy.
Jak myślisz, jakie są reakcje? Zazwyczaj Panie (podczas szkoleń) mówią, że chętniej skusiłyby się, żeby sprawdzić. Najlepszą męską reakcją jaką usłyszałem było zdanie jednego z uczestników: A ja się zastanawiam ile, i której zapłacić, żeby też tak o mnie rozpowiadała.

Reputacja w networkingu

O ile wśród rodziny i przyjaciół nie musisz się wysilać, żeby mieć określoną (pozytywną) reputację i zachowywać relacje, wśród „ciepłych” kontaktów jest to już wymagające większej pracy. Bo przecież każdy ciepły kontakt może się wychłodzić. Zazwyczaj idzie też za tym rezygnacja ze współpracy z Tobą. Kończą się zamówienia, rekomendacje do kolejnych klientów. Chodzi nam o to, żeby się tak nie stało. Relację trzeba podgrzewać.

Najtrudniej jest wśród „zimnych kontaktów”. Jak sprawić, żeby również z tej części sieci kontaktów, a jest przecież największa, czerpać korzyści (obustronne oczywiście). To już temat na kolejny wpis.