Moja cegiełka w „Networkingu w karierze”

Moja cegiełka w „Networkingu w karierze”

Autor: - 22 września 2013 - Blog

Moja cegiełka w „Networkingu w karierze”

Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie Beata Kapcewicz z firmy Architekci Kariery. Nie znaliśmy się wcześniej. Zostałem jej zarekomendowany. Mój przyjaciel i mentor Grzegorz Turniak dowiedział się, że Beata pisze książkę dotyczącą networkingu. Od razu zaproponował jej rozmowę ze mną, jako osobą, która może podzielić się swoimi własnymi doświadczeniami dotyczącymi zjawiska networkingu w karierze. Książka właśnie się ukazała, jestem w trakcie lektury i już mogę ją rekomendować wszystkim, którzy chcą poznać networking od strony zarządzania karierą (większość publikacji odnosi się tylko do networkingu biznesowego). A jak ja się dołożyłem? Beata postanowiła zacytować historię dotycząca moich zawodowych początków.

„Zaczęło się w wakacje przed piątym rokiem studiów na wydziale humanistycznym Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Mając dość dużo wolnego czasu postanowiłem poszukać pracy. Wziąłem do rąk gazetę i … już po pierwszej rozmowie telefonicznej zostałem zaproszony na spotkanie. Mała firma budowlana potrzebowała pracownika do biura. Właściciel podjął szybką decyzję i już po 10 minutach rozmowy kwalifikacyjnej byłem pewny, że najbliższe tygodnie, a nawet miesiące, spędzę na wyliczaniu potrzebnej na budowy ilości betonu, cegieł, żwiru, itp. Mało pasjonujące, ale pierwsza praca nie musi być najlepsza na świecie – a przynajmniej wtedy tak myślałem.

Po kilku miesiącach pracy za biurkiem dostałem zadanie specjalne. Kilka tygodni wcześniej szef został członkiem grupy biznesowej BNI Eagles. Jego obowiązkiem było pojawiać się co tydzień na spotkaniach. Akurat nie mógł. Postanowił wysłać mnie w charakterze zastępcy. Żeby nie zagłębiać się w niepotrzebne szczegóły i nie przeciągać wpisu: po kilku takich zastępstwach to ja zostałem członkiem Grupy. Szef uznał, że lepiej sobie radzę z wystąpieniami publicznymi, a on i tak z rana musi nadzorować budowy. W dalszej perspektywie jego decyzja okazała się być największym prezentem jaki mógł mi sprawić.

Na spotkaniach BNI Eagles poznałem świetną osobę, która w smutnych okolicznościach – śmierci swojego taty – odziedziczyła największy i najstarszy lokalny, prywatny portal internetowy w Polsce. Jako student politologii, specjalizacji dziennikarskiej miałem doskonałą okazję do szlifowania warsztatu. Zostałem więc dziennikarzem obywatelskim. Dzięki zaistniałej szansie, dałem się poznać z dobrej strony zarówno jako dziennikarz jak i młody przedsiębiorca. Właścicielka portalu zaproponowała mi więc stanowisko redaktora naczelnego. Skorzystałem z okazji. Budowlankę pozostawiłem za sobą. Dopiero teraz robiłem to, co chciałem robić zawodowo.

Po kilku miesiącach jednak i to mnie nie satysfakcjonowało. Po wielu rozmowach z jednym z kolegów ze wspomnianej grupy BNI Eagles i właścicielką portalu doszliśmy do porozumienia: złożyliśmy się i odkupiliśmy portal. Obok funkcji redaktora naczelnego pojawiły się również wydawca i współwłaściciel.

Wszystko to było możliwe dzięki networkingowi. To dzięki spotkaniom BNI Eagles poznałem właścicielkę portalu, przyszłego wspólnika oraz wielu późniejszych klientów, bo przecież portal to też firma i z czegoś musi żyć. Rekomendacje z Grupy zapewniały nam około 85-90 % przychodów. To było coś. Dwóch młokosów (25-26) lat, redakcja dochodząca momentami do 50 dziennikarzy obywatelskich (byliśmy pierwszym tego typu portalem w Polsce) i mnóstwo radości z wykonywanej pracy. Nie wyobrażam więc sobie mojej kariery bez networkingu”.