Mężczyźni są z „P” a kobiety z „C”

Mężczyźni są z „P” a kobiety z „C”

Autor: - 24 listopada 2013 - Blog

Mężczyźni są z „P” a kobiety z „C”

Kilkanaście dni temu brałem udział w debacie pt. „Kobieta jest …”. Występowałem wraz z kilkorgiem innych przedsiębiorców w panelu dotyczącym kobiet w biznesie. Moim zadaniem było wypowiedzieć się na temat uprawiania networkingu przez mężczyzn i kobiety z podkreśleniem różnic. I jak mówiłem: mężczyźni są z „P” a kobiety z „C”.

_DSC2275

VCP

O VCP pisałem już w artykule pt. „Czy networking ma sens w erze mediów społecznościowych”. Pokrótce przypomnę o co chodzi.
VCP to proces dochodzenia do zyskowności w relacjach z innymi ludźmi. Są to trzy kroki, których lepiej nie próbować przeskoczyć. Żeby relacja była naprawdę satysfakcjonująca dla obu stron trzeba przejść wszystkie etapy.

V = visibility, czyli widoczność

Pierwszy etap polega na obserwacji. Przyglądamy się sobie pod wieloma kątami. Chcemy czy nie, na podstawie tych obserwacji przypinamy ludziom łatki. Jeśli często się spóźniasz, dostaniesz łatkę spóźnialskiego, jeśli ciągle rozprawiasz o polityce i jak to jesteś na nią wkurzony, dostaniesz łatkę myślącego reaktywnie (polecam „7 nawyków skutecznego działania” Coveya) pesymisty, itd. itp.
Jeśli natomiast zawsze jesteś punktualny, optymistycznie usposobiony, uśmiechnięty, miły i profesjonalny, za takiego też będziesz uważany.
Wszystko to, czy tego chcemy czy nie, buduje naszą …

C= credibility, czyli wiarygodność

Jeśli chcesz otrzymywać rekomendacje potrzebujesz jej jak powietrza. Dlaczego ludzie mieliby polecać kogoś niewiarygodnego? Przecież z każdym poleceniem kładą na szali kawałek własnej reputacji. Dlatego też warto wiarygodność budować. I spóźnianie się, kwękanie na niedogodności życia, czy żałosną grę naszej reprezentacji w piłce nożnej Ci nie pomogą.
Jeśli natomiast udało się nam zbudować wiarygodność, to przychodzi czas na …

P = profitability – zyskowność

Nasza praca zostaje wynagrodzona. Świetnie zbudowaliśmy relację i teraz czas na konsumowanie profitów. Nasz partner wie już, że jesteśmy wiarygodni i warto nas polecać. Robi to więc, a my zarabiamy.

Oczywiście powyższy mechanizm opisałem z punktu widzenia jednaj osoby. To może, a nawet powinno, działać w obie strony.

No ale co z tymi różnicami?

Sprawę zbadał dogłębnie dr. Ivan Misner. W swojej książce pt. „Networking and sex. Not What You Think” zauważył, że kobiety bardzo wiele czasu spędzają na etapie V i C. Żmudnie plotą sieć wzajemnego zaufania, często się widują, udowadniają na każdym kroku swoją wiarygodność i … i nic.

Można powiedzieć, odwołując się do lekko innego rozumienia tytułu książki dr. I. Misnera, kończą sex na grze wstępnej.

Mężczyźni natomiast grę wstępną całkowicie pomijają. Od razu przechodzą do sexu. Od razu chcą konsumować konfitury, nie dbając o wyhodowanie przynoszącego owoce drzewa. 

Która postawa jest lepsza?

Obie są złe. Jak pisałem, żeby relacje były owocne należy za każdym razem przejść wszystkie trzy kroki VCP. Nie jest to łatwe. Myślę, że wszyscy stoimy przed tym wyzwaniem.
A jak Ty sobie z tym radzisz? (Tak, zachęcam do dzielenia się opiniami w komentarzach)

fot. Aneta Wysmulska-Pawlaczyk